Czy tylko Piłat skazał Jezusa ?
Data publikacji: wtorek, 07-04-2020
W osobach, które Pan Jezus spotyka na Drodze Krzyżowej możemy rozpoznać nas samych. Jedne z nich są wzorem, inne ostrzeżeniem. Rozmyślając nad ich zachowaniem mamy szansę poznać prawdę o sobie. Często jest trudna prawda. Życie stawia nas wielokrotnie w trudnych sytuacjach i bywa tak, że wielu z nas zamiast pomóc dźwigać krzyż, umywa ręce. A życie to sztuka wyboru…
Akcja pojmania Chrystusa w Ogrójcu szybkim krokiem posuwa się naprzód. Jeszcze tej samej nocy, podczas której pojmano Jezusa, poddano Go wstępnym przesłuchaniom.
Kiedy przyprowadzono do Piłata Jezusa, przesłuchuje Go, a nie znajdując w Nim winy, chce wypuścić na wolność. Przekupiony zaś tłum skanduje o wyrok śmierci.
Zniecierpliwiony tłum zebrany na placu, czekał na wyrok, który Piłat miał ogłosić w sprawie Jezusa. A któż taki mógł znajdować się w tym tłumie? Zapewne była tam Jego Matka, Maria Magdalena, uczniowie, przyjaciele, a nawet Piotr, który po trzykroć się Go zaparł, choć mówił, że nigdy tego nie zrobi. W tym tłumie mogli być ludzie prości, wykształceni, starsi i młodsi, w tym tłumie mógł być każdy z nas i TY i JA…
W rozmowie Piłat rzekł do Jezusa: „Cóż to jest prawda?”. „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” – powie Jezus do Piłata. Chrystus przez całe swoje życie był wierny prawdzie i zapłacił za to życiem. Tak jest i dziś, gdy my – ludzie XXI wieku przychodzimy do Boga i oskarżamy Go za nasze niepowodzenia, nasze trudności, nasze słabości, choroby, biedę czy cierpienie. Oskarżamy Boga za rzeczy wielkie. Wciąż obrzucamy Go pytaniem „dlaczego?”… A On?... A Bóg czeka na nas w pokornym, niewielkim chlebie. I tak jak w pretorium przed Piłatem – tak milczy i dziś. Nie wyrzuca nam, ile to razy obiecywaliśmy poprawę z naszych grzechów, ile razy mówiliśmy, że to czy tamto więcej się nie powtórzy. Ile razy nie byliśmy świadkami prawdy. le razy próbowaliśmy dociekać prawdy, szukać jej, bo dzisiaj, człowieku, jeśli chcemy samodzielnie pomyśleć, nie zdążymy. Tak cię wymęczą swoją propagandą przy każdej okazji, tak umiejętnie podejdą w reklamie, tak omamią, że nawet się nie obejrzysz, jak znajdziesz się szczęśliwym posiadaczem szamponu dwa w jednym i odkurzacza, co sam czyści do chwili wyjścia akwizytora za drzwi...
Współczesny świat jest światem, w którym nie wiadomo, gdzie jest prawda i kto ma rację. Jesteśmy ciągle okłamywani przez media, polityków, niekiedy okłamujemy samych siebie. Dziś stało się już powszechnym, że młodzi okłamują dorosłych, a dorośli – młodych. Dziś stało się normalnym, że trzeba oszukać państwo przy płaceniu podatków i robić wszystko, by samemu żyło się jak najlepiej.
Boimy się stanąć w prawdzie, bo prawda często boli. Boimy się powiedzieć drugiemu tego, co może popsuć relacje międzyosobowe. Bardzo często słyszę słowa, że dziś nie warto być uczciwym, nie warto być szczerym, nie warto mówić prawdy i żyć zgodnie z prawdą. I wtedy słyszę wyjaśnienie, że dziś trzeba oszukiwać i kombinować, żeby w życiu coś osiągnąć.
Wielu współcześnie buduje swoje życie na kłamstwie, a z naszego języka ucieka coraz bardziej pojęcie kłamstwa. Raczej powiemy, że ktoś jest zaradny, że jest sprytny, ale nie powiemy, że kłamie. Bardzo szybko takich ludzi, a może i samych siebie – usprawiedliwiamy. Kłamstwem karmimy się każdego dnia. A przecież – jako chrześcijanie – mamy być świadkami prawdy.
Czy my nie jesteśmy podobni do Piłata? A ile razy nie przyznaliśmy się do Boga, lękając się modlitwy w towarzystwie innych? Ile razy zamieniamy medalik na szyi na nic nieznaczące wisiorki, rzemyki czy koraliki?
Jak często więzimy nasze ręce w kieszeniach, by ich nie wyciągnąć do znaku krzyża przy kościele, przydrożnym krzyżu czy kapliczce? Ile razy zdradzamy Boga z telewizorem, długim snem czy nagle pojawiającymi się gośćmi? A może zdarzyło się i tak, żeśmy zdradzili bliskie osoby, które kochamy, które są naszymi przyjaciółmi, które znamy?
„Ja nie znajduję w nim żadnej winy” – powiedział Piłat, a ostatecznie umywa ręce – ten, który miał stać na straży prawa godzi się na jawną niesprawiedliwość za cenę “świętego spokoju”; dla niego liczy się ten, kto jest silniejszy, kto ma władzę
Ostatecznie Piłat skazał Boga-Człowieka na śmierć. Umył sobie ręce, by w ten sposób pokazać, że jest mu ta śmierć obojętna, by pokazać, że nie chce mieć nic wspólnego ze śmiercią Jezusa, ze śmiercią prawdy.Piłatowe zmęczenie i rezygnację daje się zauważyć również u matki, która targuje się jeszcze o zbawienie swego 30-letniego dziecka: znosi kartki na nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy , do św. Antoniego, jeszcze próbuje tłumaczyć córce, że spowiedź, że niedziela, że ten ślub kościelny trzeba by wreszcie załatwić, bo i wnuczka czas już ochrzcić. Po kryjomu modli się i płacze, bo nie tak sobie wyobrażała szczęście córki, nie tak syna wychowywała. Czasem wnosi, czasem prosi, ale tego już niewiele. Powoli rezygnuje z mówienia, z prośby, bo nieporozumienia jeszcze większe, bo kłótnie, bo zięć się nawet już odzywać przestał...
Jeśli już osądziliśmy Boga za wszystkie kataklizmy, trzęsienia ziemi i powodzie, za niesprawiedliwość, wojny, obozy koncentracyjne, za głodne dzieci, za umierających przedwcześnie na raka i ginących w wypadkach samochodowych, za rozprzestrzeniający się koronawirus – jeśli już zakwestionowaliśmy dokładnie Jego dobroć i wszechmoc, i jeśli nasza niewiara co do Jego bezinteresownej miłości ku nam i naszego szczęścia sięgnęła już dna zwątpienia – zostawmy oskarżonemu Chrystusowi jako ludzie humanitarni „ostatnie słowo”. Wiemy przecież, że nawet w najbardziej sfałszowanym i niesprawiedliwym procesie, łaskawie zostawiano skazanemu czas na „ostatnie słowo”. Posłuchajmy, co w tej ostatniej minucie Chrystus ma na swoją obronę w sprawach, o które Go oskarżamy i osądzamy. Zdobądźmy się na ten akt łaski dla Niego i posłuchajmy Go na modlitwie, na czytaniu Pisma Świętego, na Mszy świętej, na Gorzkich Żalach, podczas spowiedzi świętej, odmawiania Różańca, zwykłego wejścia do kościoła i chwilę zadumy. Nie tyle wtedy mówmy, przedstawiajmy, narzekajmy, ile wyciszmy się na tyle, aby Go usłyszeć. Miłość Boża względem człowieka jest bowiem pełna delikatności, toteż nie da się usłyszeć jej głosu w hałasie ani w zabieganiu. Gdybyśmy się więcej wsłuchiwali w to, co odbieramy jako Boże milczenie, nieraz by się okazało, że to nie Bóg milczy, ale to my znaleźliśmy się w jakimś zgiełku, który utrudnia nam, a nieraz wręcz uniemożliwia usłyszenie Go i zaproszenie do siebie.
Panie Jezu, Ty jesteś Drogą, Prawdą i Życiem, dodaj nam odwagi, abyśmy umieli i chcieli stawać w obronie prawdy i sprawiedliwości.
Pozostałe aktualności
niedziela 26.07.2026
sobota 25.07.2026
niedziela 19.07.2026
poniedziałek 13.07.2026
poniedziałek 25.05.2026
czwartek 21.05.2026
czwartek 21.05.2026
niedziela 17.05.2026
środa 13.05.2026
niedziela 10.05.2026


















